Spotkanie po latach
Najnowsza płyta legendarnej grupy SBB zatytułowana jest przewrotnie "Good bye!", mimo że stanowi swego
rodzaju powitanie i przedstawia całkiem nowe oblicze zespołu, który powrócił po latach milczenia.
Obok multiinstrumentalisty Józefa Skrzeka i gitarzysty Apostolisa Antymosa w grupie gra od niedawna znakomity
perkusista (przez krytyków jazzowych uważany za jednego z 10 najlepszych na świecie) Amerykanin Paul Wertico,
znany przede wszystkim z długoletniej współpracy z Patem Metheny.
Nagrany w Niemczech latem zeszłego roku koncert był pierwszym wspólnym występem trzech muzyków,
nie trzeba jednak rozpatrywać tej płyty jedynie w kategoriach dokumentu - muzyka broni się sama.
Całość utrzymana jest w hipisowskim klimacie lat 70 i brzmi tak, jakby od tamtego czasu nic się w muzyce
nie wydarzyło. Nie jest to jednak zarzut - muzycy dobrze wiedzą, jakie dźwięki chcą grać i grają je.
Najciekawsze utwory na płycie to lekko funkujący "Wish" i wspólna kompozycja Antymosa i Wertico "Drumbottle".
To wciągająca słuchaczy rozmowa na dwie perkusje (gitarzysta jest też utalentowanym bębniarzem), pełna energii
i mocy, wnosząca nieobecny dotąd w muzyce SBB klimat plemienny, wręcz afrykański. Nie można nie wspomnieć też
o "Odlocie" - to utwór, który ukazał się na pierwszej (też koncertowej) płycie SBB nagranej ponad 30 lat temu.
Nowa wersja znakomicie pokazuje, jak przez ten czas zmienił się zespół i jego członkowie. Koncert kończy znakomita
solówka perkusyjna Paula Wertico.
Jedyny muzyczny zgrzyt na tej płycie to ponad 10-minutowe "Boogie". Ciągnięty prawie w nieskończoność prosty
temat bluesowy mógłby pewnie spodobać się w pubie przy piwku, ale tutaj, w towarzystwie ciekawych kompozycji,
kosmicznych brzmień i improwizacji, wypada po prostu blado.
Szkoda też, że szata graficzna albumu przygotowana została niechlujnie. Błędy w nazwiskach muzyków, nieścisłości
i brak informacji na temat wydawcy rażą, tym bardziej że to przecież pierwsza od lat, przez wielu wyczekiwana,
płyta SBB - od strony muzycznej naprawdę dobra.
Marcin Babko
Katowice, Gazeta Wyborcza