SBB
Live in Concert

Good bye!

CD 2000 Moskito Records Nr 012345 (promo)
CD 2002 SBB Produktions Nr.001 (+ bonus CD Golden Harp)
  1. Born To Die (Józef Skrzek) 8:43
  2. Wish (Józef Skrzek) 9:02
  3. Drumbottle (Apostolis/Wertico) 4:40
  4. Boogie (Józef Skrzek) 10:18
  5. Rainbowman (Józef Skrzek) 9:38
  6. Odlot (Józef Skrzek/Jacek Grań) 9:34
  7. Paul (Wertico) 3:32

Józef Skrzek : keyboards, piano, yamaha, moog, bass guitar, vocal
Antymos Apostolis : guitar, drums
Paul Wertico : drums

Koncert został zarejestrowany na żywo dnia 29.05.00 w Herzogenaurachy.
Remix oraz mastering w dniach 12-15.06.00 w Studio Pink Noise Aachen.
Inżynier dźwięku Jürgen Müller.

Grafika : Marian Zaic

Dziękuję Lakisowi, Paulowi, Irkowi, Markowi oraz Harremu za wszystko co spotkało mnie 29.04.00 w Herzogenaurachy. "Good bye".
Józef Skrzek

Specjalnie dziękuję Markowi Komarow, Józkowi, Paulowi, Irkowi, Jürgenowi i Heike.
Apostolis Anthimos


 

 

Spotkanie po latach

Najnowsza płyta legendarnej grupy SBB zatytułowana jest przewrotnie "Good bye!", mimo że stanowi swego rodzaju powitanie i przedstawia całkiem nowe oblicze zespołu, który powrócił po latach milczenia.

Obok multiinstrumentalisty Józefa Skrzeka i gitarzysty Apostolisa Antymosa w grupie gra od niedawna znakomity perkusista (przez krytyków jazzowych uważany za jednego z 10 najlepszych na świecie) Amerykanin Paul Wertico, znany przede wszystkim z długoletniej współpracy z Patem Metheny.

Nagrany w Niemczech latem zeszłego roku koncert był pierwszym wspólnym występem trzech muzyków, nie trzeba jednak rozpatrywać tej płyty jedynie w kategoriach dokumentu - muzyka broni się sama.

Całość utrzymana jest w hipisowskim klimacie lat 70 i brzmi tak, jakby od tamtego czasu nic się w muzyce nie wydarzyło. Nie jest to jednak zarzut - muzycy dobrze wiedzą, jakie dźwięki chcą grać i grają je. Najciekawsze utwory na płycie to lekko funkujący "Wish" i wspólna kompozycja Antymosa i Wertico "Drumbottle". To wciągająca słuchaczy rozmowa na dwie perkusje (gitarzysta jest też utalentowanym bębniarzem), pełna energii i mocy, wnosząca nieobecny dotąd w muzyce SBB klimat plemienny, wręcz afrykański. Nie można nie wspomnieć też o "Odlocie" - to utwór, który ukazał się na pierwszej (też koncertowej) płycie SBB nagranej ponad 30 lat temu. Nowa wersja znakomicie pokazuje, jak przez ten czas zmienił się zespół i jego członkowie. Koncert kończy znakomita solówka perkusyjna Paula Wertico.

Jedyny muzyczny zgrzyt na tej płycie to ponad 10-minutowe "Boogie". Ciągnięty prawie w nieskończoność prosty temat bluesowy mógłby pewnie spodobać się w pubie przy piwku, ale tutaj, w towarzystwie ciekawych kompozycji, kosmicznych brzmień i improwizacji, wypada po prostu blado.

Szkoda też, że szata graficzna albumu przygotowana została niechlujnie. Błędy w nazwiskach muzyków, nieścisłości i brak informacji na temat wydawcy rażą, tym bardziej że to przecież pierwsza od lat, przez wielu wyczekiwana, płyta SBB - od strony muzycznej naprawdę dobra.

Marcin Babko
Katowice, Gazeta Wyborcza