|
Pamiętnik Karoliny jest muzyczną opowieścią o życiu dwuletniej dziewczynki: życiu już dokonanym (Narodziny, Zabawki)
tym, które ją niedługo czeka (Szkoła, Przyjaźń) i bardzo dalekim, niewyobrażalnym przez nią samym życiu "dorosłym"
(Miłość, Przygoda, Szczęście). Jak zwykle u Józefa Skrzeka i współpracującego z nim poety Juliana Mateja (autora Miłości) -
opowieść jest filozoficzna, pełna niedopowiedzeń, mglistych metafor i alegorii, dająca się dowolnie interpretować. Cóż więcej można
opowiedzieć o Karolinie, dla której jej maleńki dwuletni zaledwie świat składa się z niewielu przymiotów - babci, do której "przemawia"
(w finale suity) oraz zabawek - prawdziwych i wyimaginowanych.
Pamiętnik Karoliny to autorskie dzieło Józefa Skrzeka. On go wymyślił, stworzył i napisał - językiem muzyki. Ta suita ma dowieść
zainteresowań artysty wykraczających daleko poza rock tworzony i wykonywany pod szyldem S B B . Jest sygnałem, że Skrzek chce
(i umie!) przekazać nam dużo więcej własnych spraw, doświadczeń, przeżyć i myśli, niżbyśmy oczekiwali od niego, którego znamy przede
wszystkim jako lidera zespołu rockowego. Myśli i pragnienia Skrzeka są rozmaite, różnorodna więc jest jego muzyka: wymyka się wszelkiej
klasyfikacji, jest bowiem tyleż rockiem co użytkowym "muzakiem" (Szczęście czerpie z klasyki i folkloru / temat Zabawki
wiernie cytuje popularną Kukułeczkę) nawiązuje tak samo do romantycznego Chopina co impresjonistycznego Ravela. Jednak przede
wszystkim dowodzi czego innego: że Józef Skrzek jest biegłym, myślącym i świadomym tego, co robi keymanem (pianistą, organistą,
obsługującym elektroniczne instrumenty klawiszowe).
Kiedy jeszcze studiowałem powiedział w 1977 artysta - miałem ciągle kłopoty z moimi nauczycielami, z dziekanem. Traktowano
mnie jako buntownika. który "miga się" od nauki, ma za nic "porządną" muzykę, nie słucha i nie slyszy niczego poza swoim "jazzem",
"rockiem" i tą "podejrzaną, twardą muzyką". Teraz, po siedmiu, ośmiu latach widzę na koncertach tych samych ludzi, moich profesorów:
nie klaszczą jak inni, ale i nie protestują. Znaczy to, że moja muzyka zastanowiła ich. A przecież nie można jej nazwać "twardą" czy "dziką":
wychowałem się na klasyce i gram klasykę. Ale tak jak umiem opowiadam ją w ł a s n y m językiem muzycznym. Chyba zrozumiałym,
skoro młodzi słuchacze wstają z miejsc, biją brawo, wołają "bis". Tylko, że nie jest to "muzyka dla młodych". Gram dla w s z y s t k i c h,
chociaż moja muzyka nie jest "uniwersalna".
O ile dyskusyjne są - jak zawsze - niektóre próby wokalne Józefa Skrzeka, to na szczególną uwagę zastuguje jego gra na organach
piszczałkowych (Miłość), fortepianie - akustycznym i elektrycznym Fendera, oraz syntezatorach. Skrzek jest j e d y n y m
wykonawcą wszystkich 22 partii: gra na polyMoogu, miniMoogu, mikroMoogu, syntezatorze Sony 6, mellotronie, klawinecie Hohnera,
harmonijce ustnej, gitarze, dzwonach, perkusji i różnych instrumentach perkusyjnych, oraz śpiewa - solo i w 5-głosowym chórku.
W utworze Szkoła towarzyszy mu chór dziecięcy Tralalinki z Kędzierzyna-Koźla. W kilku fragmentach suity - efekty dźwiękowe,
m.in. pozytywka i sekcja smyczków, w końcowym temacie Karolina będącym powtórzeniem Narodzin słyszymy
dwuIetnią bohaterkę Pamiętnika.
(C) DARIUSZ MICHALSKI
(notka na okładce płyty)
|